Blog > Komentarze do wpisu

6-latek w szkole

Wzbiera we mnie złość, nie, właściwie wściekłość i żal o to, co zgotowało nam ministerstwo edukacji i na czym cierpią teraz NASZE dzieci. A nauczyciele bynajmniej w tym nie pomagają.

Moja córka przyszła wczoraj ze szkoły z uwagą, że musi ćwiczyć czytanie, bo jej to nie idzie.

Cóż...no możliwe, czemu nie. Spędzam z nią czas na czytaniu, ale wczoraj czytała dwie godziny. Z początku z lekkim oporem, potem już pięknie (jak na dziecko początkujące). Rano znów powtórzyłyśmy zadaną czytankę, dziś już mnie zaskoczyła swoją niemalże płynnością (wiadomo, że przy którymś słowie zatrzymała się na dłuzej).

Wróciła dziś z oceną (buźką) równoważną popularnej trói.  Biedna stanęła zasmucona mówiąc, ze nie wie, dlaczego, bo czytała ładnie, jak w domu.

Oczywiście. Za to ja wiem, skąd taka ocena. Na 25 osób w klasie moja córka jest jedną z nielicznych 6-latków. 3/4 klasy stanowią dzieci rok starsze, które W WIĘKSZOŚCI przychodząc do klasy pierwszej już potrafiły czytać.

Nasze 6-latki z kolei dopiero UCZĄ się liter i różnie im to wychodzi, wiadomo, ze i pod katem emocjonalnym, jak i intelektualnym, nie są tak dojrzałe jak dzieci rok starsze. W tym wieku ROK naprawdę robi różnicę. Dodatkowo ZOSTAŁAM WEZWANA na drzwi otwarte. 

I co? Mam iść i mówić, że mam dziecko nieuka? NIE! Zapytam, jak można takie dziecko porównywać do czytającego od ponad roku siedmiolatka. Skoro pani chce mieć klasę na wysokim poziomie, proszę bardzo, ale niech uwzględni fakt, że ma w klasie dzieci MŁODSZE! Które w szkole tak naprawdę jeszcze być nie powinny, nie bez przyczyny przez wiele lat do szkoły posyłało się DOPIERO 7-latki. Nie bez powodu, ale bez powodu moje dziecko poszło w tym roku PRZYMUSOWO do pierwszej klasy. A teraz ma się pretensje, że przyswaja wiedzę wolniej niż dzieci starsze o rok. Porównuje się ją do tamtych dzieci.

Nie uważacie, ze to....skandal? Że tak być nie powinno?

Teraz ministerstwo się z tego wycofuje, bo widzą, co zrobili, jaką krzywdę wyrządzają tym dzieciom, jak nietrafny to był pomysł. Ale co z dziećmi, które w tym roku były zmuszone do rozpoczęcia nauki? Co z tym jednym, poszkodowanym rocznikiem?

Rozumiem, że jakieś odszkodowania będą masowo wypłacane? Bo tej krzywdy cofnąć się nie da.

wtorek, 01 grudnia 2015, matkapolka88

Polecane wpisy

Komentarze
2015/12/01 13:51:19
Dla mnie to paranoja. Robią sobie "testy" jak na zwierzętach. Jak się nie udało, to się wycofamy. A co tam! Ale nikt nie zwróci emocjonalnej dziury, którą ten system wywarł na niejednym dziecku.