Blog > Komentarze do wpisu

Wild- Dzika droga (film)

Włączam sobie 

Simon & Garfunkel - El Cóndor Pasa (If I Could)

I słucham....To niejako czołowa piosenka filmu, który chcę omówić. A nadal nie wiem, jak się do tego zabrać. Cisną się tak sprzeczne słowa i uczucia, że nie wiem, od czego zacząć, na czym skończyć, co pominąć, a co jest istotne. 

Wild

Wolałbym być wróblem niż ślimakiem
Tak wolałbym 
Gdybym mógł
Z pewnością chciałbym
Wolałbym być młotkiem niż gwoździem
Tak wolalbym 
Jeśli tylko bym mógł
Na pewno byłbym

 

Warto włączyć tę piosenkę. Już pierwsze nuty dają nam sporo do myślenia. Jak cały film.

Poznajemy bohaterkę wybierającą się na szalenie długą i szalenie odważną podróż przez góry. I mimo, że nie przygotowywała się d tego i jest absolutną amatorką, idzie, by odzyskać siebie. Siebie prawdziwą, swoje JA, które gdzieś po drodze zagubiła. Dowiadujemy się, że się rozwodzi, choć nie miała na to ochoty. Sama jednak zniszczyła swoje małżeństwo. Tak, jak całe życie. Chyba jedynym, co zrobiła dobrze, była ta wędrówka. Przez kadry idącej bohaterki, niejednokrotnie przerażonej ogromem przedsięwzięcia, na które się porwała, przeplatane są momenty z jej życia. Nie, nie uroniłam ani jednej łzy przez cały film, ale niemal od pierwszych scen nie mogłam oderwać od niej oczu.  Gdy ukazane są te niechlubne momenty jej życia, nie chce się płakać, ale z szeroko otwartymi oczami, w akcie niedowierzania chce się przeklnąć. Z przerażenia, niedowierzania, jej braku odpowiedzialności i chęci do życia. I ogląda się dalej, jeszcze bardziej, jeszcze chętniej, jeszcze dokładniej. Każdego z nas spotyka inny los, ona na swój zapracowała własnoręcznie, ale idzie, bo góry dają jej do myślenia, są próbą charakteru. Chce znów być dobrym człowiekiem. Mijają kolejne dni i kolejne mile są za nią, a widz  coraz bardziej wsiąka w fabułę,  której na pierwszy rzut oka brakuje. Ale kto z nas nigdy nie znalazł się na rozstaju dróg? Bo jeśli mieliście kiedyś taki moment, to ten film jest zdecydowanie dla Was. Polecam i polecać będę. Niesamowity. To chyba najlepsze określenie. Gra Reese Witherspoon jest niesamowita, dopracowana, doskonała.

I może film nie zrobiłby finalnie tak ogromnego wrażenia, gdyby nie fakt, że jest to film biograficzny....Świadomość, ze to się wydarzyło naprawdę, daje niezłego kopa. I nadzieję.


wtorek, 19 stycznia 2016, matkapolka88

Polecane wpisy