RSS
środa, 18 listopada 2015

Wielu z Was się zastanawia jak odpieluchować dziecko. 

Moi drodzy-najważniejszy jest odpowiedni CZAS.

Tak, teraz jestem taka mądrala, a jeszcze tydzień temu nie wiedziałam, jak się zabrać za temat. No,ale po kolei.

Próbowałam go odpieluchować juz od wakacji. Załatwianie swoich spraw wprost pod siebie bardzo mu odpowiadało, ale bynajmniej nie miał zamiaru nawet spojrzeć w stronę nocnika. Mokre nogi? Ale frajda! Mokra pupa- istny raj. Całkiem fajną miał  z tego zabawę, ale nie było szans na powodzenie. Odpuściliśmy.

Po dwóch tygodniach znów pokazałam mu nocnik, posadziłam. KRZYK! I afera. Potem znów. I znów. I znów...i znów...nie chcecie wiedzieć, ile było prób. Naprawdę sporo. Na nocnik reagował iscie alergicznie. Na początku jeszcze w miarę siadał na deskę na toaletę....ale wyczytałam,że nie powinno się sadzać dziecka na deskę od razu, że MUSI przejść etap nocnika dla własnego zdrowia i komfortu. Z resztą i deska mu zbrzydła...

3 dni temu znów pokazałam mu nocnik, posadziłam. Bez zapowiadania. "Zrób siusiu". Zrobił. Cała rodzina piszczy i klaszcze z euforii. Młodemu się to podoba. Pielucha do śmietnika, zawartość nocnika do toalety- tata pozwolił mu samodzielnie wylać i spuścić wodę- to dopiero była radocha! Kolejne załatwianie się to nawet po kropelce, byle wylać i spuścić. Ale wiedział, że załatwiać do nocnika. Kilka razy zrobił w spodnie. Kolejnego dnia pilnowaliśmy co 15 minut, żeby go posadzić. Jak wypił sporo, to i co 10 minut. Pilnowanie, pilnowanie. Dwa razy zmoczył spodnie, a na wieczór sam ściągnął gatki i usiadł na nocnik. Powód do dumy.

Kolejnego dnia rano jakby nie pamiętał, o co chodzi. Pielucha z pupy i z rana na nocnik. Załatwione. Resztę dnia chodził już sam na nocnik. Ewentualnie przypominaliśmy- Hubi, na nocnik, siusiu! Szedł. SUper.

Dziś już praktycznie od rana sam idzie się załatwiać, jak potrzebuje. 

Problem ma z grubszą sprawą. Załatwił się wczoraj sam. Pięknie. Przybiegł przerażony, pokazuje na zawartość nocnika i krzyczy "fuj, fuj!". No fuj, ale brawa się należą. Obraził się. Dopiero wieczorem przyjął gratulacje. Nie jest chętny do poważniejszych spraw na nocniku. Siusiać- proszę bardzo!

Ma 2 latka i miesiąc. Niemalże równo.

A zatem drogie Mamy, drodzy Tatusiowie- nadchodzi moment, w którym dziecko samo, bez przymusu pozwoli na likwidację pieluchy. Zrozumie co i jak z tym siusianiem. I nie jest to, jak w przypadku rocznych dzieci NAWYK wyrobiony przez nadgorliwe mamy, tylko ŚWIADOME załatwianie swoich potrzeb fizjologicznych. Bez męczarni i rozsądnie.

Po prostu trzeba poczekać, aż dziecko do tego DOJRZEJE. Nic na siłę. A każde z dzieci rozwija się w swoim tempie. Warto o tym pamiętać.