RSS
piątek, 16 października 2015

Witajcie!

Po długim czasie nieobecności.

Przyszła dziś do mnie paczka z Everydayme z zestawem lekkich odżywek w piance do cienkich włosów od Pantene. Zestaw imponujący. Do tego zniżki na zakup pianek w drogerii!!!

Będę na bieżąco Was informować, jak się sprawują odżywki i co sądzą o nich inni :)

niedziela, 06 września 2015

Obchodzimy dziś rocznicę ślubu.

Pierwszą kościelnego, bo cywilny był znacznie prędzej.

Mąż, jak wiecie, dostał ode mnie telefon, pada do xboxa i jeszcze dostanie grę- fifę.

Za to mnie mąż zaskoczył niesamowicie. Wręczył mi zaproszenie do SPA- pół dnia wspaniałości. Czeka mnie peeling całego ciała (w trzech "smakach" do wyboru), relaksacyjny masaż całego ciała, masaż twarzy, dwie godziny w strefie wodno-termalnej (basen, jaccuzi i sauna) i lampka wina....Łącznie ok. 5 godzin cudowności w czterogwiazdkowym hotelu. Już się nie mogę doczekać. Wie, że chodzę przemęczona łącząc pracę w domu z wychowywaniem dzieci, a naprawdę przyda mi się odpoczynek.

Jestem przeszczęśliwa i nie mogę się już doczekać. Wiem, że pakiet kosztuje w granicach 450 zł. Tym bardziej się cieszę z takiej konkretnej dawki relaksu. 

Dodatkowo przyszli dziś teście uczcić ten dzień. Miło, zwłaszcza, że nikogo nie zapraszaliśmy. Przynieśli wino, ciasto i prezent rocznicowy. Posiedzieli chwilę, pobawili się z dziećmi i poszli. 

A my swoją rocznicową, romantyczną kolację mieliśmy już wczoraj ;)

A Wy, jak spędzacie rocznice? Mieliśmy nie robić sobie prezentów, tylko "umówić się" na kolację. Wyszło, jak wyszło, oboje obdarzyliśmy się prezentami :)

wtorek, 18 sierpnia 2015

Zastanawiałam się dość długo, co kupić mężowi z okazji zbliżającej się wielkimi krokami rocznicy ślubu.....Szukałam inspiracji w Internecie, na różnych forach internetowych i w poradnikach....myślałam, co by mu się przydało lub czym go zaskoczyć....

I oto kupiłam! Dziś :)

Zgadniecie co?

Smartfona! Swój "stary" (w cudzysłowiu, bo nie wiem, czy miał chociaż rok, a kosztował majątek) mąż rozbił ostatnio na wakacjach. Kupiłam tani zamiennik "na chwilę", ale ten wylądował u córki, bo musiała w końcu mieć telefon (jej poprzedni się popsuł). Wymyśliłam więc, że zaciągnę ich dziś do sklepu z agd/rtv i innymi udziwnieniami, mąż znalazł "ten jedyny" i chcąc, nie chąc, musiałam dać mu prezent rocznicowy wcześniej.

Poprosiłam pana z obsługi, zapłaciłam....gdybyście mogli zobaczyć to dziecięce szczeście wyryte na twarzy męża! :) HA! Dla czegoś takiego naprawdę warto :) Mimo, że wcześniej go dostał. 

Tak, jak z rowerem. Dostał rower za sporą kwotę już na urodziny (a te ma w styczniu), ale gdybym mu nie kupiła już w maju, musiałby jeździć jeszcze ten sezon na starym (bardzo starym i bardzo kiepskim) rowerze. Więc ma już chyba wszystko.

A nie, jeszcze laptopa ma długo! Podczas, gdy  ja mam już trzeciego (a ze względu na rodzaj pracy muszę mieć naprawdę dobre parametry i....ładny kolor ;) ), on nadal ma jednego, tego samego. Ot, już wiem co dostanie....na co? Jeszcze nie wiem :)

A więc idealny prezent rocznicowy to taki, który jest idealnie dopasowany do potrzeb Waszego męża :)

A wy, co kupujecie mężom/chłopakom/kochankom na rocznice? ;)

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Siedzę na trawie, pod baldachimem, ze ścianami z moskitiery, popijając piwko...Wiatr wieje dość mocno, ale jest gorąco. Słucham muzyki nadającej mi taki...dziwny nastrój...hmmm...czuję, niemalże namacalnie czuję ulotność naszych dni. Dziś jest tak, a jutro inaczej...Przyjaciele są, jutro odchodzą, albo my odchodzimy, nic nie jest stałe...Jestem dziś szczęśliwa, spełniona....Mam rodzinę, męża, wspaniałę dzieci, dobrą pracę i hobbystycznie szyję- jestem spełniona na każdym poziomie egzystencji. Mam sprawdzonych przyjaciół, a jednak....jednak drżę na myśl, że pewnego dnia można to stracić....Latały dziś nam po niebie wojskowe śmigłowce....pewnie wojsko naprawia i sprawdza, jak to często bywa, ale jednak zaświtała myśl- a może ćwiczą przed wojną...?

Co byście zrobili, gdyby była wojna? Gdybyście rano się obudzili i w radiu, w telewizji, we wszelakich mediach usłyszeli, że mamy wojnę? 

Ja nie wiem, co bym zrobiła. Na pewno nie byłoby mi łatwo. Zostać, bać się, walczyć? Czy uciekać na zachód? Nie wiem. Dbać o dzieci, uchronić je przed złem, ale czy potrafiłabym żyć poza Ojczyzną, jedyną, kochaną, moją? Czy dzieci by potrafiły radykalnie zmienić otoczenie, język, całą swoją rzeczywistość?

Nic nie jest stałe, dziś żyjemy, jutro może nas tu nie być, jak podmuch wiatru, rak, choroba, wypadek, inny przypadek....Należałoby żyć tak, aby niczego nie żałować, aby mieć świadomość, że przeżyło się to życie tak, jak najlepiej się potrafiło.

Tymczasem dziś panuje zazdrość, zawiść, nienawiść i niechęć...jak być dobrym w tym niedobrym świecie? Staram się codziennie. Niemalże każdego dnia komuś pomagam. Dbam o rodzinę. Staram się żyć wszechstronnie i w każdej płaszczyźnie dać od siebie jak najwięcej potrafię. Wspieranie obcych osób i pomaganie im w codziennym życiu, praca połączona z wychowaniem dzieci i prowadzeniem domu, szycie jako przyjemny dodatek dający mi masę frajdy...czy to nie za mało? Na zło odpowiadam złem albo brakiem reakcji. Powinnam odpowiadać jedynie tym drugim. Albo nawet dobrem, jak przykładny chrześcijanin.

Moi sąsiedzi mają u siebie ojca sąsiadki- 94 lata, człowiek całkiem do rzeczy. Ostatnio bardzo głośno  dosadnie mówili mu, że jest naiwny, bo Boga nie ma, "gdzie masz Boga? No gdzie?!" wrzeszczeli. Był zdezorientowany. A ja, mimo, że uwielbiamy się ze wzajemnością, miałam ochotę pójść i dać im w twarz...bo wierzę w Boga. I boli mnie takie gadanie.....boli.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

No i proszę- dawno mnie nie było, ale zabiegana byłam strasznie. Szkoda czasu na opowiadanie co, jak, kiedy i dlaczego- same przyjemności. Na facebooku jest trochę więcej ruchu i po to piszę- pragnę Wam donieść, że usystematyzowane zostały rzeczy sprzedażowe i sporo ich tam doszło, więc jeśli jeszcze Was tam nie było, to radzę biec :)

Zrodził nam się kotek- kolejny pupil naszej córki, który prezentuje się następująco:

 

a który może być w różnych wersjach kolorystyczno-materiałowych :)

Nowe czapeczki też powstały :) a ja..lecę do pracy :)

środa, 08 lipca 2015

Zapraszam Was na Facebooka- Hubinkowy Świat, tam czeka na Was konkurs. Nagrody są dwie- w wersji dziewczęcej i chłopięcej.

Zapraszam gorąco!

piątek, 26 czerwca 2015

Maszyna do szycia już kupiona. Zaczynam się wprawiać i uczyć na niej szyć. Podejrzewam, że kiedyś będę się śmiała ze swoich początków.

Uszyłam wczoraj mojemu modelowi spodenki, ale jeszcze ręcznie, niemniej jednak czuję się zobowiązana wstawić tu zdjęcie. Na Facebooku już jest wstawione od wczoraj.

Jak widać- sprawują się nieźle. Mały zadowolony, ja jeszcze bardziej. Spodenki typu baggy. W przygotowaniu takie, ale nie szare, tylko różowe na rozmiar 80 i już szyte na maszynie. Miejmy nadzieję, że coś z tego wyjdzie :)

Patrzę za okno- a tam pochmurno. Okno otwarte- wieje wiatr. Nieładne to zakończenie roku szkolnego. Wyszykuję córkę i pójdziemy, jestem ciekawa jej emocji, jej reakcji i jej świadomości, że koleżanki zobaczy dopiero za 2 miesiące i to nie w komplecie. Rozbijają zerówkę na kilka klas. A szkoda. Staram się, aby była w jednej klasie ze swoją przyjaciółką, zobaczymy, co z tego będzie. Zrobiłam, co mogłam, reszta nie jest już zależna ode mnie. Swoją drogą, chyba nie można tak chronić dzieci. Jak nie ta przyjaciółka, to będzie inna, prawda? Mnie jakoś zawsze zawodziły przyjaciółki, znajdowałam inne....powinna od początku się nauczyć, ze stan rzeczy może się nagle zmienić. Że przyjaciółki nie są na śmierć i życie, od dziś aż do końca świata. To bardzo ważna nauka, trudna, ale cenna. Cóż, mam nadzieję, że nie bedzie się już teraz musiała o tym przekonać, pierwsza klasa to jednak spore przeżycie. Starsze dzieci jakoś łatwiej sobie z tym radzą. A może po prostu aż tak nie uzewnętrzniają swoich uczuć, wrażeń, swoich przeżyć? Wchodzą w fazę dojrzewania i stają się skryte, nie chcą nikomu się zwierzać, uważają, że to wstydliwe, że zostaną skrytykowane albo ich problemy nie będą odebrane dostatecznie poważnie. Boję się tego etapu w życiu mojej córki. Nigdy nie miała łatwego charakteru, z resztą zupełnie jak ja i mąż....miała po kim dziedziczyć. Boję się wiecznych buntów, krzyków...wiem, że teraz wychowujemy dziecko, tworzymy je, ale należy sobie uświadomić, że dziecko nie jest plasteliną- ma pewne podstawy, takie jak charakter, osobowość i inteligencja, a to skutecznie uniemożliwia całkowite naginanie dziecka- nie pozwala się zmienić, nie daje na to szans, podejmuje bunt. Tym trudniej wychować z tego małego człowieka młodzież dojrzewającą na porządnych ludzi. Chyba każdy w życiu musi przeżyć bunt, złapać "doła", uznać cały świat za wrogów i mieć inne teorie spiskowe. To chyba jest wpisane w nasz byt, w naszą biologiczną prawidłowość. Tylko niektórym to nie mija, jak Hitlerowi. 

środa, 24 czerwca 2015

Sukienka w wersji (bardzo) roboczej....rozmiar 140 cm

czas na taką, ale z różem na 80 cm, potem spodenki baggy na 98 cm

Zapraszam na Facebook https://www.facebook.com/hubinkowyswiat?fref=ts

Hubinkowy Świat.

Dziś kupiłam guziczki do ubranek dziewczęcych- drewniane, całkiem eko- bo muszą być zdrowe i najwyższej jakosci dla Naszych dzieci. Zamówiłam też próbki materiałów-będziecie mogli na Facebooku zdecydować, z czego chcielibyście zobaczyć ubranka dla maluszków!

Jeżeli są chętni na czapeczki, chusty- proszę pisać, materiały wybierzemy, zdecydujemy. W rezultacie ubranka będą Waszego projektu poniekąd, ale to przecież rodzice decydują jak ubrać dzieci :) A więc- czego dusza zapragnie!

Ja czekam na materiały na dresowe sukienki- już są w dostarczeniu!

wtorek, 23 czerwca 2015

Skończyłam pierwszy komplet: czapka+chusta. Kolejny będzie w kolorach dziewczęcych. Jakieś sugestie?

Popatrzcie, czy coś takiego Wam się podoba:

 

Zapraszam do odwiedzenia i polubienia naszej strony na Facebooku: Hubinkowy Świat

https://www.facebook.com/hubinkowyswiat?fref=ts

Serdecznie zapraszamy, będzie nam niezmiernie miło, jak nas polubicie i będziecie z Nami!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10