RSS
wtorek, 23 czerwca 2015

Kochani!

Czyta Was dość sporo mojego bloga, poproszę o komentarze, i mnie, i Wam będzie na pewno przyjemniej :)

Dziś stworzyłam kolejną czapkę- tym razem dla synka. Cóż, mam nadzieję, że pomału się wprawiam i coś z tego będzie, ruszę z tym tematem na poważnie. Zamówiłam dziś materiały, jeżeli z nich wyjdzie tak, jak chcę, kupię maszynę do szycia, bo warto Wam wiedzieć, że póki co wszystko szyję ręcznie! Dlatego moze czasem jest to nierówne i nieprecyzyjne, ale wiadomo- igłą szyć to nie to samo. Dajcie znać, co o tym myślicie! 

A, niedługo opublikuję nowy wpis- dostałam dziś ciekawą paczkę w prezencie od Bebiko! :) Bardzio mnie ucieszyła, ale szczegóły później. Tymczasem czekam na Wasze opinie dot. czapeczki!

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Tak. Za oknem deszcz i burze, więc dorwałam jakieś stare ubrania i wpadłam w szał szycia.....

A oto efekty:

 

Mam nadzieję, że jak dojdę do wprawy, będę mogła sprzedawać swoje produkty- że będą na nie chętni :)

A Wy, co o tym myślicie? ;)

Witajcie.

Dzisiejszy wpis chcę poświecić tematyce rodzinnej, zwłaszcza dzieci. Ale nie będzie to jakiś ambitny wpis, analizujący funkcjonowanie tej czy owej rodziny. Ot, kilka nowinek z Naszego życia. 

Mąż mi zrobił stoliczek na balkon- samodzielnie. Taki wiszący, zawieszany na barierce balkonu, bielony- widać sęki etc., ale biały kolor też jest. Potem pomalował podłogę czymś zielonym, co ma przypominać w dotyku gumę. Tak czy owak, po trzech latach mieszkania tu uznałam, ze czas zająć się balkonem, który totalnie mnie odrzucał. Jest naprawdę mały, ale teraz mam doniczki z kwiatkami i ten stoliczek. Czas na krzesełka, ale to w niedalekiej przyszłości. Pięknie wygląda osłona na szczebelki balkonu- sam balkon staje się przytulniejszy i....sąsiedzi z dołu mnie nie oglądają ;) Trochę pracy w to włożyliśmy, drugie tyle przed nami. Zobaczymy, jak to finalnie wyjdzie, wrzucę fotki na pewno! Ja już jestem z niego dumna (z balkonu, ale z męża też;) ). Będę miała swoje miejsce, gdzie w spokoju będę mogła pracować, jak nie będzie nas na działce czy innym wypadzie poza miasto. Zmieści się tam mój laptop i kawa- czego chcieć więcej?

No tak, ale nie o balkonie miałam pisać.
Córka w piątek zaczyna wakacje.  Ja już zaczynam trochę robić im wakacje w domu, kupiłam im ostatnio domek do kolorowania- nie pokolorowali, ale szaleli wyśmienicie! Mieli swój własny domek w ich większym domu :) aż boję się go złożyć.

Syn natomiast nauczył się jeździć na swoim quadzie :)

quad

Z kolei córka już na tyle "dorosła", że sama schodzi przed blok rysować kredą :) nie muszę mówić, że przyprawia mnie to o zawał serca? Tyle się słyszy o porwaniach i zniknięciach...ale u nas ciągle chodzą sąsiedzi, ciągle jest ruch, a my ciągle siedzimy w oknie, gdy ona idzie na dół...nie można przecież odebrać dziecku samodzielności.

Z kolei ostatnio spacerujemy po parku wspólnie i do dzieci przybiegają wiewiórki- po 3 sztuki, ostatnio nawet 5. Bawią się z małym, podbiegają, obserwują go. On się śmieje w niebogłosy, robi krok w ich kierunku, one uciekają, zawracają i znów przy nim stoją...trwa to zwykle ok. 15 minut :)

A swoją drogą- widzicie, ile śmieci jest w tym parku? Masakra, zwłaszcza, że dziecko chce większość z nich podnosić...Kiedy ludzie nauczą się dbać o nasze wspólne dobro, o nasze środowisko?

A wy? Co robicie ze swoimi dziećmi? Piszcie, czekam na Wasze komentarze!

Pozdrawiam!

piątek, 19 czerwca 2015

Dziś dostałam maila z informację, że będę miałą przyjemność testować Orsalit Drink dla dzieci.

Bardzo mnie to ucieszyło, bo moja córka często miewa problemy z wypróżnianiem. Jak najbardziej przyda jej się uzupełnienie elektrolitów, ten produkt jest-według specyfikacji- idealnie stworzony dla Nas. Zobaczymy, jak sprawdzi się w praktyce i czy zasmakuje córce.

ORSALIT®DRINK  jest środkiem spożywczym specjalnego przeznaczenia medycznego do postępowania dietetycznego w stanach odwodnienia organizmu, szczególnie podczas biegunki lub wymiotów oraz w sytuacjach, w których występuje ryzyko odwodnienia.

wtorek, 16 czerwca 2015

Mamy blogujące, wiedziałyście o cudownym wynalazku, jakim jest Blogosfera Canpola?

Odkryłam to niesamowite narzędzie.

Oczywiście, już jestem użytkownikiem.

Jako mama blogująca będę miała szansę na testowanie produktów Canpol oraz- co szczególnie istotne dla Was- przy odrobinie szczęścia będę mogła zorganizować dla Was jakiś konkurs!

No, trzeba przyznać, że Canpol wykazał się hojnością. W związku z wysoką czytelnością bloga (co, naprawdę, bardzo mnie cieszy i podbudowuje) być moze będę w stanie się Wam zrewanżować!

Trzymajcie za mnie-i za Was- kciuki, zaczynamy działanie z Canpolem!

Sami też tam zajrzyjcie:

http://canpolbabies.com/pl/blogosfera

bo warto!!! :)

sobota, 13 czerwca 2015

Jestem stosunkowo nowym użytkownikiem Facebooka.

Nie miałam pojęcia, ile tam jest konkursów! Niemal każdy producent, sklep, marka organizują konkursy.

Znalazłam dziś świetny konkurs #NUK jestem dumna z bycia mamą- zajrzyjcie koniecznie :)

Znalazłam też #Nestle- testowanie kaszek- sprawa idealna dla mojego żarłoczka kaszek.

#Vubu wprowadza konkursy bardzo często, można w nich wygrać ich cudne produkty, zawsze dowolny produkt do 80 zł- wiec warto!

#Lovi ma świetną stronę...

Naprawdę, nie wiedziałam, co tracę. I mimo, że nie zapraszam ani nie przyjmuję znajomych na FB to widzę, że daje ogromne możłiwości w dzisiejszym świecie.

piątek, 12 czerwca 2015

Jestem konsumentem i nic, co konsumenckie, nie jest mi obce.

Jestem konsumentem i mam prawo wyrażać swoje opinie na temat sklepów i jakości oferowanych przez nich towarów.

Mam OBOWIĄZEK ostrzegania, zwracania uwagi na pewne kwestie.

Zamierzam spełnić ten obowiązek, korzystając z mojego prawa.

Byłam ok. miesiąc temu z mężem i dziećmi w hipermarkecie w pewnej dużej miejscowości. Zrobiliśmy zakupy za ponad 200 zł, przy kasie okazało się, że produkt promocyjny produktem promocyjnym..nie jest. Dla odjęcia kwoty w promocji 2 za 1 miał być ponoć taki sam zapach/smak/ kolor, mimo, że 10 minut prędzej pytałam o to pracownika i zapewniał, że mogę wziąć dwa różne warianty produktu. Poszliśmy do BOK- do miejsca, którego akurat w tym markecie nienawidzę, bo pracują tam same niedomagające intelektualnie osoby, przynajmniej w TYM markecie. Kobieta przyznała, ze mają być takie same opcje, przyznała też, że to ONA wprowadziła nas w błąd. Mąż stwierdził więc, że pójdzie wymienić produkt i go TU przyniesie w celu wymiany. W tym momencie szanowna Pani zaczęła na niego wrzeszczeć, że ma isć do NORMALNEJ kasy, że go tu NIE skasuje. Mąż odparł, że czekać nie bedzie znów 10 minut i skasuje się TU. Nie czekając za bardzo na odpowiedź, poszedł na salę. Nie wyglądaliśmy, jakbyśmy byli razem, bo stałam za nim, z dziećmi i wózkiem, nie odzywając się. I się zaczęło...

Usłyszałam na temat mojego męża m.in., że "nie może wyżyć się w domu, to wyżywa się w sklepie na obcych ludziach", że "jest śmieszny" i kilka innych, które przerwałam ze względu na wysoki poziom chamstwa i obecnosć przy tym moich dzieci. Gdy to przerwałam (a ich śmiechy, że "facet jest krótko trzymany przez żonę", obejmowały już chyba pół sklepu- tak głośno wyrażały swoją ignorancję- przy innych klientach, czekających w kolejce!), mówiąc, że to lekka przesada i, ze mogłyby najpierw znać regulaminy sklepu  promocji, że zachowują się bezczelnie i nie wiem, co je tak bawi, a w szczególności, gdy wrócił mój mąż i się zorientowały, że jesteśmy razem i, że opowiadam mu, co się działo pod jego nieobecność, ów pani zrobiła minę oddychającego karpia i udawała, ze nie wie o co chodzi, bo ona "nic takiego nie mówiła". Wezwana kierowniczka działu aż zapłonęła gorącym rumieńcem ze wstydu. Szkoda, że ona, a nie pani z obsługi, która nie czuła bynajmniej zażenowania.

Ale ja nie o tym, w zasadzie, chciałam dziś pisać.

Kupiłam wtedy kurczaka zagrodowego- nie w promocji, nie z przeceny, ano normalnie z półki, z datą przydatnosci do spożycia prawidłową, wszystko w porządku. W domu okazało się, że w porządku nie jest- smród kurczaka wyrzucił mnie z kuchni na 10 minut. Zapakowałam go w 3 (!!!) worki, żeby nie cuchnęło (dosłownie) i wzburzona napisałam skargę na kontakt podany na stronie. Pani 3 razy pytała, jaki był numer partii mimo, ze 3 razy tłumaczyłam, ze go wyrzuciłam, a mąż biegiem wyniósł śmieci z domu. W końcu otrzymałam...przeprosiny i informację, że towar mogę zwrócić przez 30 (!!!) dni. 

Dałam spokój.

Przedwczoraj zrobiłam zakupy przez internet też u nich, a w zgrzewce wody znalazłam....karalucha. Wyobrażacie sobie? Niby martwy, ale mąż go jeszcze dobijał dla pewnosci....

Masakra. Przecież to się nadaje do Sanepidu. Do TVN-owskiej "Uwagi". Gdziekolwiek.

Ludzi potrują, robactwo zalęgną w naszych domach.

Już nic tam nie kupię. Jakkolwiek.

Mieliście podobne przygody?

Wiecie już, że NUK organizuje testowanie nowych smoczków?

Jest 100 smoczków do rozdania: 60 dla mam i 40 dla mam blogujących, ale spokojnie! Jeszcze będą konkursy organizowane przez mamy blogujące, w których będziecie mogli wygrać smoczki :)

Nowe wzory są naprawdę śliczne.

Co szczególnie istotne? Sama budowa smoczka i jego funkcjonalność. Chcesz dbać o jamę ustną swojego maluszka? Kup mu NUK! 

Wystarczy wejść na stronę promocjedlamam.pl i zapisać się jako osoba chętna do testowania, może to akurat Ty i Twoje maleństwo zdobędziecie jednego ze 100 smoczków!

Tam też znajdziecie szereg racjonalnych argumentów, dla których warto wybrać właśnie NUK.

Ponizej informacje i wzory, popatrzcie, jakie śliczne!

NUK

konkurs nuk

poniedziałek, 08 czerwca 2015

Uczestniczycie w kampaniach rekomendacyjnych?

Jestem "zaprzyjaźniona" już ze Streetcom.

Teraz próbuję z rekomenduj.to.

Próbowaliście? Czekam, czekam z niecierpliwością, mam nadzieję, że skorzystam u Nich z kampanii i będę mogła Wam o tym opowiedzieć!

Warto działać w takich akcjach.

niedziela, 07 czerwca 2015

Idąc na spacer, mijam w kilku miejscach akację. Uwielbiam jej zapach. Nie, właściwie to ja go ubóstwiam! Ale są miejsca, w których zapach akacji miesza się z innymi zapachami- krzaków, liści, ziemi i ciepłego powietrza...staję wtedy w tym miejscu i biorę kilka głębokich oddechów, zamykam oczy....w tamtej chwili znów mam 16 lat, znów jestem na działce i biegnę do przyjaciół. Koty przebiegają mi drogę, ludzie koszą trawniki, odpoczywają lub spacerują, dzieciaki szaleją, chcą naśladować dorosłych...a ja pędzę do przyjaciół- do Karoli, Artka, Krzysia, Darka...myślę, co dziś będziemy robić, łazimy bez celu, prowadzimy wielkie rozmowy na ważkie tematy....patrzymy w niebo i wiemy, że świat jest nasz, szczęście zapiera nam dech w piersiach, tyle się dzieje wokół nas...tylu ludzi poznajemy codziennie, tyle ważnych historii, tyle małych przypadków...Tak różne osoby i tak zróżnicowane problemy. Tyle pomysłów na pomoc, tyle koncepcji na życie, tyle radości z naszej przyjaźni. Znów przytulam ich, znów idziemy do lasu, na schowaną polankę, którą znało niewiele osób....znów błyska światło słoneczne, gdy odbija się od spokojnej tafli Bielika, znów wysoka trawa nas otacza, gdy leżymy schowani w tej głębi lasu....Dzikie, nieposkromione szczęście. Znów czuć młodość. Tyle opcji. Tyle myśli na minutę.

Otwieram oczy, uśmiecham się do siebie i idę dalej...

Nie ma już Karoli. Nie ma chłopaków. Nawet działki jakby opustoszały, a polanka nie jest już dla nikogo tajemnicą. 

Tylko Bielik jest tak, jak był. I zapach też się nie zmienił....

Też czasem wracacie pamięcią o kilkanaście lat wstecz? Też czasem chcielibyście wrócić do tych czasów, gdy nie było obowiązków, czuło się wolność w piersi?

Teraz prawie wszyscy mamy dzieci, a nasze dzieci się nie znają. A zawsze przysięgaliśmy sobie, że one też będą się przyjaźnić....

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10